czarna rzadka kupa u kota 

Jak na desczu lza...

Temat: Zywieckie koty, 30 kotow czeka na dom. Dlug! Pora szczepien.
najnowsza koteczka - czarna maluszka, dzisiaj bardzo mnie przestraszyla
w czasie transportu do weta zaczela wymiotowac, byla tez rzadka kupa

ja juz mam wizje, czarne wizje...

po konsultacji z madrymi glowami - decyzja by i tak ja szczepic, nie ma juz nic do stracenia

malutkia wieczorem byla bardzo osowiala - nie jadla ale pila wode, dwukrotnie jej podalam i nie miala oporow
to bardzo wazny sygnal!!

teraz, calkiem pozno, nadal nie ubylo nic z misek z karma ale mala zastalam na bawieniu sie pileczka
moze wiec bedzie dobrze
martwie sie

wiekszosc kotow mam szczepionych, wszystkie ktore mogly byc zaszczepione, ale mam 4 kotusie nie szczepione, sa zbyt male, nie maja odpowiednego wieku, o nie martwie sie najmocniej
Źródło: dogomania.pl/showthread.php?t=74681



Temat: [humor]
Sprzedawać trzeba potrafić ;)

Bon Dias

Do sprzedania mam jakże zacny i poszukiwany towar, jakim jest dach Hardtop do samochodu BMW e36. Hard oznacza z angielskiego twardy, a top, to nazwisko kota Tip-Topa z bajek Hanna Barbera. Nie udało mi się jednak ustalić co ma on wspólnego z tą sprawą (najprawdopodobniej w produkcję dachów wprowadził go niejaki "Beny" zwany "kuleczką"). O dystrybucję towaru policja podejrzewa grupę gości w białym autobusie, którzy jeżdżą po kraju. Dementują oni jednak informacje, jakoby rzekomo handlowali dachami typu hardtop. Na pytania prasy odpowiadają tylko "robimy dachówkę".

Dach pasuje do wszystkich wersji BMW e36 z wyjątkiem wersji sedan, coupe, tourning i compact. W zasadzie można powiedzieć, że pasuje tylko do cabrio, ale brzmi to zdecydowanie mniej atrakcyjnie, więc będę trzymał się pierwszej wersji.

Podobno pan Kazimierz spod Limanowej udowodnił, że da się go zamontować do vw golfa III generacji, ale ze względu na zakres modyfikacji projekt został utajniony i objęty patronatem Amerykańskiej Agencji Kosmicznej.

Dach jest w idealnym stanie – posiada komplet zaślepek, równie rzadkich co trzeźwi uczestnicy Woodstocku. Lakier nie posiada rys, wgnieceń i innych dewiacji związanych z jego montażem, demontażem i przechowywaniem.

Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które posiadają E36 cabrio z miękkim dachem mogącym nie przeżyć trudów zimowego sezonu. Dach zapewnia idealne wygłuszenie i ocieplenie kabiny, wpływa pozytywnie na odporność organizmu, smak domowych przetworów i przyczepność podłoża podczas tynkowania ścian w sypialni.

Dach posiada rzadką jak kac kupa i czarną jak otchłań dziury w naszych polskich drogach podsufitkę w nienagannym stanie.

Ze względu na niekompaktowe wymiary zalecany jest odbiór osobisty, gdyż Pan Miecio listonosz mógłby dostarczenia owej przesyłki nie przeżyć, a do emerytury zostało mu już tylko parę lat. Przez wgląd na to, że jest on jedynym żywicielem rodziny i ma ładne dzieci mogę dowieść dach na terenie Gliwic i najbliższych okolic.

Jak widać na poniższych zdjęciach, założenie dachu sprawia, że po spadnięciu śniegu samochód sam się myje, obniża i zakłada zimowe koła (zaleca się nie zostawiania butelek z alkoholem w dostępnych dla samochodu miejscach, gdyż może to mieć wpływ na dziwny wzrost spalania).

Posiadam również Windshot do tego modelu.

Wszelkich szczegółowych informacji na temat dachu udziela Ambasada Jamajki dostępna pod numerem...
Źródło: mobile.olympusclub.pl/showthread.php?t=938


Temat: Teksty rózne, a może felietony?
Może ja jestem jakimś zwyrodnialcem, ale uważam że mięso to mięso. Ludzkie czy inne. Dla nas na przykład (w Polsce) czymś odrażającym i niedopuszczalnym jest zjedzenie psa lub kota. Doskonale jednak wiemy, że są nacje, które nie mają takiego problemu. Ludzie zjadają przeróżne zwierzęta, często dużo obrzydliwsze niż człowiek i jakoś mają sie dobrze z tym faktem.
W sytuacji kryzysowej, mając do wyboru śmierć głodową lub półdupek martwego kolegi, nie miałabym większych zachamowań. Warunkiem byłoby właśnie tylko to aby wcześniej wykitował z przyczyn ode mnie niezależnych i niezawinionych. Kanibalizm moim zdaniem to zabicie w celu zjedzenia a nie samo zjedzenie mięska, które już samo kopnęło w kalendarz. Taki martwy człowiek, pod warunkiem że jest świerzy i nie miał wcześniej gangreny albo innego zakażenia, które go uśmierciło, jest dla mnie jedynie biologiczną kupą tkanek. Jest mu dokumentnie wszystko jedno, czy zeżre go robactwo czy ja, a dla mnie może stanowić ostatnią deskę ratunku. Nie żebym się delektowała, ale wydaje mi się, że podstawowy a także niezwykle silny instynkt samozachowawczy pozwoli mi utrzymać treść w żołądku i przetrwać ciężkie momenty.
Tak się szczęśliwie składa, że sytuacje mogące zmusić ludzi do jedzenia swoich pobratymców są niezwykle rzadkie. Na dobrą sprawę można się pożywić nawet glebą czy drewnem, która zawierają składniki częściowo przyswajalne przez nasz organizm. Jest całe mnóstwo rzeczy, które można zjeść ryzykując jedynie lekką niestrawność a które na pierwszy rzut oka nie nadają się do jedzenia.
Mac wybrał akurat bezludną wyspę. Na takiej bezludnej wyspie jest mnóstwo żarcia. Poczynając od młodych pędów roślin, korzonków, trawy, miękkich tkanek drzewnych które są zaraz pod korą, robaczków, pędraczków, małży (nieświeże mogą wywołać jedynie srakę), ryb, owoców na samej glebie kończąc. Bez jedzenia lub stosując jego substytuty (na wyprawy kupcie sobie buty z prawdziwej świńskiej skóry, których zelówki można żuć aby zagłuszyć głód, pasek od spodni też się nada i zawsze miejcie przy sobie na wycieczce ze dwie tabliczki czekolady zbunkrowane na dnie plecaka na czarną godzinę) można naprawdę dłuuuugo wyżyć, gorzej jest z wodą ale na to są sposoby - na przykład wypraktykowane przez pewnego górnika picie moczu, co mu uratowało życie.

Ogólnie wydaje mi się, że przypadków wymuszonego "kanibalizmu" byłoby jeszcze mniej niż jest, gdyby ludzie interesowali się otaczającym ich światem pod kątem przetrwania w nim. Przyzwyczajeni jesteśmy do wygody i dostępu do wszystkiego co nam potrzebne a luksus ogłupia i osłabia. Kiedy nagle znajdujemy się w sytuacji, w której do najbliższego supermarketu jest 2tys. kilometrów a i CPN-u bliżej nie uświadczysz, kompletnie nie wiemy co począć. Nie znamy fauny i flory nawet najbliższej okolicy tak prawdę powiedziawszy, bo kto z was wie, który chwast w jego własnym ogródku można bezpiecznie zjeść? Zapewne marny odsetek ogółu. A przecież tak niewiele trzeba. Wystarczy wykorzystać net nie pod kątem tylko pisania postów, czatów, gier i oglądania golizny. Jest całe mnóstwo stron survivalowych, atlasów roślin i innych. Wchodzisz, oglądasz i nagle olśnienie - To coś z takimi serduszkowatymi listkami można spokojnie żreć w razie draki, nawet jest lecznicze. O, a ten krzew z czerwonymi liśćmi smakuje jak szczaw i też da się go papusiać ze smakiem. No popacz, korzeń mleczyka po wygotowaniu nadaje się na sałatki. A to z pierzastym listowiem to dzika marchew. Nasiona głogu, te czerwone z gwiazdkami na końcu są całkiem smaczne i pożywne. To granatowe podobne do przerośniętej maliny na krzaku z liśćmi w kształcie grotu włóczni to morwa - pyszna. A tu w trawie to przecież szczaw, dziki, kwaśny ale jadalny. Te płożące rośliny mają po przekwitnięciu takie zielone mini bułeczki, nieco kleiste smaku ale też zjadliwe i dość smaczne. Ooo, żywica wycieka na gałęzi, to też da się jeść. Świerszcza też można spapusiać - nie zaszkodzi na pewno. Itd, itp...
Na dobrą sprawę, to pod tym kątem można sobie rozpykać florę i faunę każdej szerokości geograficznej i nie, wcale nie trzeba znać całej. Wystarczy nauczyć się rozpoznawać kilka podstawowych, popularnych egzemplarzy i sprawa załatwiona. Do tego przeszkolić się w zakresie pozyskania drogocennej wody w każdych warunkach i jesteśmy w większości przypadków uratowani.


Z wyrazami^^
Źródło: bramaswiatow.pl/viewtopic.php?t=3100